Аннотация: Jest już lipiec 1950 roku. Następuje pokojowa pauza, ZSRR dochodzi do siebie po długotrwałej, krwawej i w zasadzie przegranej wojnie. Putin w ciele Stalina nadal prowadzi kraj ku świetlanej przyszłości. A rozmaite przygody trwają.
STALIN - PUTIN I LIPCOWA KASKADA
ADNOTACJA
Jest już lipiec 1950 roku. Następuje pokojowa pauza, ZSRR dochodzi do siebie po długotrwałej, krwawej i w zasadzie przegranej wojnie. Putin w ciele Stalina nadal prowadzi kraj ku świetlanej przyszłości. A rozmaite przygody trwają.
ROZDZIAŁ NR 1.
Latem jest oczywiście przyjemnie, a nawet gorąco. Stalin-Putin wciąż przebywa w swojej rezydencji w Swierdłowsku. Jest tu przyjemnie nawet w ciepłe dni. Można pływać w rzece. Klimat na Uralu jest kontynentalny, a w lipcu pogoda przypomina Krym.
Możesz więc odpocząć. A specjalna maść ziołowa chroni przed komarami.
W przeciwieństwie do prawdziwego Stalina, Putin nadal zmuszał swoje ciało do rzucenia palenia i prawie nie pije. Jest więc nadzieja, że przetrwa dłużej niż wódz wszystkich czasów i narodów w prawdziwej historii. Co więcej, prawdziwy Stalin mógłby żyć dłużej, gdyby nie zabił swojego osobistego lekarza Winogradowa.
Genetyka przywódcy jest niezła. Choć oczywiście nie wszyscy ludzie z Kaukazu żyją długo. Ale w Gruzji rzeczywiście jest wielu długowiecznych. I być może uda się to poprawić, dopóki nie znajdzie się następca, choć Beria i Wozniesienski to całkiem niezłe typy. Jednak zagrożenie ze strony III Rzeszy, która opanowała niemal cały świat, wciąż wisi jak miecz Damakle'a. I trzeba by je jakoś zlokalizować, przynajmniej za życia.
Stalin-Putin trochę pływał... Obserwował pływających młodych pionierów. Jego myśli nie były najweselsze.
Hitler może zaatakować w każdej chwili, nawet bez powodu, co już nie raz uczynił. I co potem?
Tylko stworzenie bomby atomowej może działać odstraszająco. I Führer może dzięki temu zaatakować ZSRR.
Na razie cała nadzieja w Berii. Może coś wymyśli. To wielka szansa na ratunek.
I tak... Oczywiście Stalin-Putin na próżno pozwolił Japonii, a nawet jej pomógł w bitwie o Midway. To właśnie tam, jak w prawdziwej historii, wszystko poszło nie tak. I okazało się, że USA i Wielka Brytania zaczęły przegrywać. A potem Stalin-Putin zawarł rozejm z III Rzeszą, pozwalając jej zająć zarówno Wielką Brytanię i jej kolonie, jak i Stany Zjednoczone. I oczywiście zyskać kolosalny potencjał. Chociaż z drugiej strony, zwycięstwo nad Niemcami oznaczałoby w tym przypadku dominację nad światem. W przeciwieństwie do prawdziwego Stalina, który po wygraniu II wojny światowej wciąż musiał liczyć się z potęgą USA.
To nie jest najlepsza sytuacja. Stalin-Putin podnieśli stawkę i teraz pływali w ciepłym basenie, w którym otwierali się ku górze.
Piękne dziewczyny z Komsomołu w bikini pluskały się dookoła. Były opalone, muskularne i pachnące. Pływali też śliczni młodzi pionierzy, którzy nie ukończyli jeszcze czternastu lat. Stalin-Putin liczył na bioenergię młodych ciał, by wyglądać młodziej. W rzeczywistości nie wiadomo, dokąd po śmierci pójdzie dusza.
Dobrze, jeśli jest w młodym ciele, a nawet w młodym. Ale co, jeśli jest w piekle?
W końcu Putin przelał mnóstwo krwi w swoim poprzednim życiu. Zwłaszcza podczas bratobójczej wojny z Ukrainą. I tym samym zrujnował swoje generalnie dobre rządy.
I na tym świecie też mu się udało. A jeśli ZSRR jeszcze istnieje, to dzięki niesamowitemu szczęściu. Tak jak Japończycy mieli szczęście w swojej pierwszej wojnie z Rosją, a Niemcy na początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.
Tak, on rzeczywiście przelał tak dużo krwi w swoim poprzednim życiu; prawdopodobnie tylko Stalin spośród władców Rosji dopuścił się większej jej ilości.
Putinowi udało się nawet prześcignąć Mikołaja Krwawego pod względem liczby ofiar wojennych. Od samego początku toczyła się wojna w Dagestanie i Czeczenii, z Gruzją i Syrią, a także wiele niewypowiedzianych wojen, które Rosja prowadziła w Afryce.
Należy zauważyć, że ani wojna rosyjsko-japońska, ani I wojna światowa nie zostały rozpoczęte przez Mikołaja II. W pierwszym przypadku Rosja została zdradzieckim atakiem ze strony Japończyków, a w drugim najpierw Niemcy, a następnie Austro-Węgry wypowiedziały wojnę imperium. Ale Putin sam rozpoczął wojny.
Wojna na Ukrainie była szczególnie niepotrzebna. Po co walczyć i zabijać braci? Zwłaszcza jeśli zainwestuje się pieniądze w promocję i technologie polityczne, można tam doprowadzić do władzy prorosyjski rząd, tak jak udało się to zrobić w Gruzji.
Wojna okazała się przewlekła i bardzo krwawa. Armia rosyjska poniosła straty nawet większe niż w I wojnie światowej. A liczyli na zdobycie Ukrainy w zaledwie tydzień i przy niewielkim rozlewie krwi, zaledwie kilkadziesiąt ofiar. Gdyby Putin wiedział, że tak się stanie, nie rozpocząłby tego. Mimo to kontynuował wojnę, mimo że za Trumpa istniała ogromna szansa, by zakończyć wszystko z honorem. Więc naprawdę można trafić na prawdziwe piekło.
Ta wojna była najkrwawsza od czasów II wojny światowej. I zazdrościli Netanjaho, który tak szybko poradził sobie z krajem trzy razy liczniejszym od Ukrainy, i to kosztem znikomych strat armii izraelskiej. Nie mogli tego zrobić.
Pamiętamy także pustynną burzę i jej imponujące straty.
W swoim poprzednim życiu Putinowi udawało się czasem znaleźć czas, zwłaszcza jeśli w jego miejsce wsadziło się sobowtóra, na granie w strategie militarno-ekonomiczne na komputerze. Miał tam kilka fajnych gier.
Szczególnie podobał mi się ulepszony model "Ententy". W szczególności, udało się w nim produkować czołgi ciężkie dla Rosji. Wszakże we wcześniejszym modelu Austro-Węgry miały czołgi ciężkie, choć w rzeczywistości ich nie było. A carska Rosja miała czołgi ciężkie w fazie rozwoju. I to jest czołg Lebedko, a najlepszy z czasów I wojny światowej - Mendelejew. Nawiasem mówiąc, ten czołg jest bardzo podobny do T-34 i gdyby trafił do produkcji, wojska carskie chodziłyby po Berlinie.
W późniejszej wersji "Ententy" znacznie więcej możliwości oferują akademie wojskowe i naukowe. W szczególności można tam naprawiać czołgi i samoloty. Pojawiają się możliwości zwiększenia produkcji ropy naftowej i drewna. I to właśnie jest najsłabsze ogniwo "Ententy". Dodano możliwości produkcji zboża - traktory i inwentarz, a także wielopolowość. Pojawiły się również dodatkowe ulepszenia dla złota, żelaza i elektryczności. Więcej możliwości dla technologii.
W szczególności możesz zamontować silniki Diesla w czołgach, zwiększając ich prędkość, co jest szczególnie ważne w przypadku czołgów ciężkich, dodać kilka karabinów maszynowych i wzmocnić pancerz. Możesz również przyspieszyć piechotę, kawalerię i artylerię. A także zwiększyć tempo produkcji broni i wszystkich jednostek, w tym robotników. A także zwiększyć ich przeżywalność, a także liczbę budynków i bunkrów.
Cóż, w tej "Entencie" nadal można kopać okopy i budować mury z wieżami, jak w "Kozakach". Są też miotacze ognia - bardzo skuteczne - płomienie pięknie się rozchodzą, ale nie mają dużego zasięgu. Na morzu są też wodnosamoloty. Są też pancerniki, które są większe - niż standardowe - i mają większy zasięg. A to bardzo potężna broń.
Ale najważniejszą rzeczą w zmodernizowanej "Entencji" w porównaniu z pierwotną wersją są mapy. Tak naprawdę gra się we wczesną "Ententę" i nie ma czasu na rozwinięcie wszystkich technologii, wysłanie wojsk, wysłanie ich do akademii i zmontowanie czołgów, więc nie ma z kim walczyć. Ale tutaj mapy otwierają się sekwencyjnie. Można więc grać w jedną misję przez długi czas, nawet po rozwinięciu wszystkich technologii, a jest ich tu dziesięć razy więcej niż w standardowej "Entencji". I albo zdobywa się całe miasta, albo obraca je w ruinę.
I tak, można tam budować. I można wyprodukować nawet milion jednostek. Oczywiście prezydent ma zaawansowany komputer i może obsłużyć jeszcze więcej.
Grając w "Ententę" można to znacznie przyspieszyć. W niektórych warunkach można więc eksterminować kilka tysięcy wrogich żołnierzy na sekundę. To jest dopiero super.
Stalin-Putin po prostu zdrzemnął się. Dziewczyny ostrożnie wyniosły przywódcę na brzeg i go nie obudziły.
Stalin-Putin marzył o czymś wyjątkowym...
Cztery dziewczyny ninja ćwiczyły na siłowni. Skakały i kręciły się. Wojowniczki miały na sobie tylko bikini.
Natasza o niebieskich włosach, niezwykle zręcznie skakała i robiła bumerangi bosymi palcami stóp. Piękna dziewczyna i nieoficjalna liderka czwórki.
Zoya, dziewczyna o żółtych włosach, to również cudowna laska - zdolna do wielu rzeczy. I jak szybko rzuca bumerangami gołymi nogami i wymachuje mieczami.
No i ta wojowniczka Victoria z miedziano-rudymi włosami. Oczywiście, boso i w bikini. A jej nogi robią takie szybkie i niepowtarzalne rzeczy.
I Swietłana, której włosy są białe jak śnieg. Jest po prostu niesamowitą i niesamowitą wojowniczką. I wymachuje mieczami, niczym jabłkiem w locie, krusząc je na drobne kawałki. I jak bosymi palcami u stóp rzuca igłę, która trafia prosto w środek tarczy.
Oto one, legendarne cztery dziewczyny ninja w bikini. Tak cudowne, zachwycające i prześliczne, a jednocześnie umięśnione. A ich mięśnie są tak harmonijne i fascynujące. To naprawdę superdziewczyny. I ćwiczą. Zwinne i promienne.
A potem ktoś inny wskoczył do sali. Wyglądał jak bardzo umięśniony i przystojny chłopiec w wieku około dwunastu lat. Jego skóra była opalona, jak czekolada, ale włosy jasnożółte. Jego żyły błyszczały. Miał na sobie tylko szorty, a tort był nagi, ułożony z płytek i napiętych mięśni.
Chłopiec porusza się niezwykle szybko. Wygląda jak dziecko, ale w rzeczywistości jest jednym z bogów olimpijskich, który jest bardzo stary. Jest mentorem i guru tych pięknych dziewcząt.
Natasza wykrzyknęła:
- Witaj, Sensei Albercie! Albo, jak cię nazywają, messire!
Chłopiec roześmiał się i odpowiedział:
- Możesz mnie po prostu nazywać guru!
Wiktoria wykrzyknęła:
- Jesteśmy swoimi własnymi guru!
Wtedy muskularne dziecko w krótkich spodenkach tupnęło bosą stopą i pomachało wachlarzem, który jakimś cudem trafił w ręce dzieci. Wszystkie cztery dziewczynki zostały przewrócone przez falę i zaplątały się w sieć, która spadła na nie z góry.
I próbując się uwolnić, coraz bardziej się zaplątywali.
Albert pisnął:
- Musisz się jeszcze wiele nauczyć!
Natasza wykrzyknęła:
- Zapomnieliśmy, że jesteś bogiem. A my jesteśmy tylko mutantkami. A ile masz lat?
Chłopiec zachichotał i odpowiedział:
- Pamiętam czasy, kiedy ludzie jeszcze wspinali się na drzewa!
A wieczne dziecko podskoczyło i stanęło na rękach. Strzeliło bosymi palcami, a dziewczyny chwyciły je i natychmiast się wyplątały.
Alberto powiedział z uśmiechem:
- Dzisiaj będziesz miał specjalne zadanie!
Natasza pisnęła:
- A co z senseiem?
Chłopiec znów trzasnął bosymi stopami. Ekran się włączył - duży monitor i obraz miasta. Kroczył po nim ogromny robot - dobry na sto metrów. W rękach trzymał potężne blastery. A gdy samochody wpadały mu pod nogi, miażdżył je razem z ludźmi.
Albert odpowiedział:
- Inwazja obcych! Musimy ją zneutralizować!
Wiktoria pisnęła:
Jednym ciosem zmieciemy wroga,
Potwierdzimy naszą chwałę stalowym mieczem...
Zmieciemy złych kosmitów z dobrego powodu,
rozbijemy złe potwory na kawałki!
Natasza zauważyła:
- Takiego robota nie da się zmoczyć bosymi stopami! Potrzeba nam czegoś poważnego!
Svertlanka pisnęła:
- Blastery! Tego nam trzeba!
Albert skinął głową, a dziewczyna miała już broń w rękach, gdy chłopak ponownie tupnął bosą nogą:
- Będę się uważnie przyglądał, ale spróbuj sam uporać się z Terminatorem!
Dziewczyny ruszyły, błyskając gołymi, różowymi obcasami. Pędziły jak opętane. I wskoczyły do swojego erolocka - hybrydy samochodu i erolocka. Potem samochód odpalił. I potrafił nawet przebijać ściany.
Chłopiec-demiurg tupnął bosą nogą i zanotował:
- Zobaczymy jak sobie poradzą!
Dziewczyny w swoich uniwersalnych erolockach pokonały warstwy ziemi i budynków i poszybowały nad miastem. A nastrój wojowników stał się bardziej radosny. Były już trzy gigantyczne roboty. Przypominało to inwazję kosmitów z serii Evangelion.
Natasza pisnęła:
- Wow! Proponuję, żebyśmy uderzyli w nich laserem erolocka!
Zoya zauważyła:
- A może będziemy mogli do nich strzelać z blasterów?
Wiktoria, rudowłosa dziewczyna, uśmiechnęła się sceptycznie:
- Mogą tego nie przyjąć! Będą tu problemy!
Swietłana śpiewała ze śmiechem:
Nawet jeśli nie możemy rozwiązać wszystkich problemów,
Nie rozwiązuje to wszystkich problemów...
Ale wszyscy będą szczęśliwsi,
Wszyscy będą się lepiej bawić!
A Natasza, zmieniając swój erolock w nurkujący, wzięła go i uderzyła we wroga laserem. Zielony promień poleciał i uderzył w opancerzoną klatkę piersiową robota. Nagle rozpadł się, a kontury czegoś błyszczącego błysnęły. Robot bojowy wziął go i odwrócił się, kierując promienie swojej broni w samochód dziewczyn.
Natasza i Zoja wykonały manewr, aby uniknąć uderzenia. Ogromny terminator uderzył stalową nogą w budynek, który się zawalił.
Wiktoria wykrzyknęła:
- Roboty są chronione polem siłowym! Nie dadzą się tak łatwo złapać!
Swietłana pisnęła:
- A co jeśli to bomba unicestwiająca?
Natasza mruknęła:
- Taka bomba wysadziłaby pół miasta! Tu potrzeba bardziej subtelnego podejścia!
Zoya zasugerowała:
- Najlepiej zainfekować roboty wirusem komputerowym, a im się nie uda!
Wiktoria mruknęła:
- To jest zaawansowana technologia przeciwstawiona zaawansowanej ideologii!
Swietłana prychnęła pogardliwie:
- A dlaczego założyłeś, że kosmici mają najbardziej zaawansowaną technologię... Mam na myśli ideologię!
Rudowłosa dziewczyna ninja odpowiedziała z chichotaniem:
Rozbić, zmiażdżyć i rozerwać na kawałki,
To jest życie, to jest szczęście!
Natasza wykrzyknęła:
- Przygotujemy hiperwirusa. Byłoby wspaniale, gdyby pan nam pomógł. Ma doświadczenie wielu tysiącleci i od razu stworzyłby wirusa komputerowego!
Wiktoria mruknęła gniewnie:
- Damy sobie radę! Inaczej sensei myśli, że stać nas tylko na skakanie i wołanie "pauza!".
Gigantyczny terminator zaczął strzelać do erolocków. Na szczęście miał program odbijający promienie i maszyna pozostała niezniszczalna.
Natasza nacisnęła bose pięty, a erolok szarpnął się i odsunął nieco od potworów. Wtedy Wiktoria zauważyła:
- A co jeśli istnieje inne rozwiązanie zamiast hiperwirusa?
Natasza zapytała:
- Jakie inne rozwiązanie?
Rudowłosa dziewczyna ninja zasugerowała:
- Po prostu zwiąż roboty. Tak jak robiliśmy to z chodzącymi żółwiami - zwiąż im nogi liną!
Zoya wykrzyknęła:
- Tak, to dobra decyzja! Zwłaszcza, że Nowy Jork został zaatakowany przez kosmitów, a my nawet nie wiemy, z jakiej planety pochodzą. Może nasz hiperwirus w ogóle nie jest kompatybilny z ich technologią!
Swietłana pisnęła:
Zaprzyjaźnijmy się z gangiem,
W dużym mieście...
Razem będziemy kręcić,
Tańczmy i śpiewajmy!
I dziewczyny zabrały się do realizacji pomysłu. Rzuciły hak i, unikając strzałów wielkiego robota, zarzuciły mu go na nogi. Potem go chwyciły, przekręciły kilka razy i zacisnęły. Ogromny terminator stracił równowagę i upadł. Upadł prosto na ciężarówkę wyładowaną petardami. I zaczął się tak kolorowo i kolorowo rwać - po prostu cud.
Wiktoria zaświergotała:
Jeśli w pobliżu jest wróbel,
Przygotowujemy armatę,
Jeśli jest mucha, zabij ją,
Wyceluj w nią!
Pierwszy robot bojowy został pokonany i skręcony bardzo mocną liną ze specjalnej stali. Ale dwa mastodonty wciąż się kręcą. I z nimi też trzeba się uporać.
A dziewczyny z filmu erotycznego rzucają się do ataku. Natasza wzięła i zaśpiewała:
A walka trwa dalej,
ogień hiperplazmy wrze...
A Lenin jest taki młody,
Uderzaj promieniami!
I tak dziewczyny zaczęły krążyć wokół drugiego robota, wysokości porządnego wieżowca. Z łatwością rzucają hakiem. Terminator bojowy strzela, a gruzy zniszczonego budynku rozlatują się w różnych kierunkach. I zawalone wejście się wali.
Ludzie uciekają z dzikim wyciem.
Wiktoria wzięła ją i zaśpiewała:
Nie oszczędzaj życia dla prawdy,
Nie ma zer przed nami...
Führer z łysą głową, idź do diabła,
My, dziewczyny w tym życiu,
Tylko prawda jest na drodze!
I tak zaczęli owijać nogi kolejnego robota. Dziewczyny zrobiły to bardzo szybko i zręcznie. I wtedy ten olbrzym upadł. Upadł na lodówkę pełną lodów i ubrudził się aż po migdałki.
Zoya zaćwierkała:
-Świnie zaczęły miauczeć, koty zaczęły chrząkać!
Wiktoria przedstawiła podsumowanie tymczasowe:
- Dwa do zera na naszą korzyść!
I tak ich erolock poleciał do trzeciego gigantycznego robota. I ten już zaczął rozbijać kopułę kościoła. Czy to nie oburzające?
Swietłana ćwierkała:
Niebo roztrzaskało się z hukiem,
I z rykiem wybiegli stamtąd...
Ścinanie głów kościołów,
I wychwalanie nowego króla...
Stalowe roboty Judasze!
Dziewczyny wybuchnęły śmiechem. Są naprawdę zabawne i śmieją się nie na miejscu.
Więc założyli temu robotowi linę i on także zaczął się wyginać i przewracać.
Natasza zauważyła ze śmiechem:
- Tylko żeglarze są przeciwko linie!
Wiktoria wzięła ją i dodała:
- Papieros zamiast nosa!
A dziewczyny zaczęły tupać swoimi bosymi, wyrzeźbionymi stopami.
Wszystkie trzy gigantyczne roboty zostały zneutralizowane. Ale wygląda na to, że na tym się nie skończy.
Latający spodek pojawił się na niebie, wyskakując niczym diabełek z pudełka. Podleciał do pierwszego z pokonanych robotów i wystrzelił z krawędzi promień. Przeciął on kabel z supermocnego metalu, który wiązał mastodonta. Uwolnił się i znów podskoczył. I zacznijmy walić w nowojorskie domy potężnymi blasterami, które wyglądały jak armaty na jego łapach.
Natasza zagwizdała:
- Znów mamy problem!
Wiktoria obnażyła zęby i zaćwierkała:
- MMM nie ma problemów! Wszyscy nas znają!
Swietłana zachichotała i zauważyła:
- A co jeśli po prostu pójdziemy i je spalimy!
Zoya zasugerowała:
- Strzelać do latającego spodka!
A erolock dziewczyn ninja rzucił się w stronę płaszczyzny dysku. Wojowniczki bez zbędnych ceregieli wypuściły potężny, śmiercionośny promień, który spalił metal. Ale latający spodek zdawał się nie zauważyć trafienia. Został oświetlony polem ochronnym i rozbłysnął.
Natasza zaświergotała:
- Wow - mastodonty!
Wiktoria wyraziła sprzeciw:
- Nie! Talerz nie jest tyle duży, co technologiczny!
Zoya zaćwierkała:
- Niech chwała będzie z nami - banzai!
Swietłana zauważyła:
- Zaraz nas będą gonić! I jak będą gonić!
Latający spodek zaczął ostrzał erokopiarek laserami. Dziewczyny rzuciły się do manewru, by uniknąć zderzenia z prądem zagłady.
A gdziekolwiek uderzył ten promień, słychać było eksplozje i następowały straszliwe zniszczenia.
Natasza zauważyła z niepokojem:
- W co zmienia się Nowy Jork?
Zoya skinęła głową i westchnęła:
- Tak, Ameryka jest naszą drugą ojczyzną!
Wiktoria mruknęła:
- Piekło wkrótce stanie się dla nas łaskawe!
Swietłana zachichotała i zauważyła:
- Co? Wszyscy skończymy w piekle! Przecież piekło to druga strona nieba!
Dziewczyny po prostu wybuchnęły śmiechem. Były w całkiem pogodnym nastroju.
Pomimo faktu, że ich erolocki były ścigane przez latający spodek i groziło im zestrzelenie.
Natasza zauważyła ze zdezorientowanym wyrazem twarzy:
- Może nadszedł czas, żeby zwrócić się o pomoc do senseia?
Wiktoria oświadczyła zdecydowanie:
- I przez to pokazać, że do niczego nie jesteśmy zdolni? Nie, to byłby banalny wstyd!
Zoya potwierdziła:
- Naprawdę - to nie jest rozwiązanie! Musimy sami coś wymyślić!
Swietłana zauważyła:
- A co, jeśli odpalimy w nich granat antymaterii? Przyznasz, że to byłoby super!
Natasza potwierdziła:
- Właśnie! Odizolujmy wroga!
Wiktoria warknęła:
- Rzucę granat we wroga!
Rudowłosa ninja podskoczyła do sejfu. Otworzyła go i wyjęła z niego groszek z kawałkiem antymaterii. I to był naprawdę najfajniejszy wynalazek.
Zoya żartobliwie zauważyła:
Przywraca rozsądek swoim wrogom za pomocą pięści.
Każdy skorzysta z okazji, żeby walczyć...
Ale mimo wszystko to sztuka,
Zupełnie nie to, co nasze bójki na ekranie!
Dziewczyny wybuchnęły śmiechem. Wtedy Victoria chwyciła i szarpnęła drzwiczki erolocka, otwierając je. I widać było wirujący wrogi dyskoplan. Rudowłosa wojowniczka, mimo że samochód się trząsł, chwyciła i rzuciła morderczy dar śmierci bosymi stopami. Przeleciał obok i uderzył w pole ochronne dyskoplanu.
Rozległ się wybuch, a latający spodek zatrząsł się. Otrzymał potężny cios od latającego spodka, uderzając w wielki i masywny wieżowiec. Rozbił się, powodując potężną eksplozję. I tak to się potoczyło, z hukiem.
Wiktoria roześmiała się i zauważyła:
- No to mamy kartę atutową do zbicia! A teraz znowu przekręćmy uwolnionego robota!
Zoya krzyknęła ostrzegawczo:
- Za wcześnie świętujesz!
Prawdziwie sterowany dyskosamolot wyleciał spod ruin. I ponownie wycelował lufę w erolocki. Choć było oczywiste, że mocno nim potrząsnął.
Swietłana mruknęła, całkiem niestosownie:
Nie, on nie ma kłamliwego spojrzenia,
Jego oczy nie kłamią...
Mówią prawdę -
Że ich właściciel jest łobuzem!
Natasza zachichotała i zauważyła:
- No to zróbmy to tak!
A dziewczyna nacisnęła przycisk joysticka bosymi stopami. Wystrzelił strumień niszczycielskiej energii. Trafił latający spodek prosto w lufę. I zadziałał od razu. Wybuchł z niewiarygodną siłą. I naprawdę zagrzmiało.
Wiktoria oblizała wargi mięsożernie i pisnęła:
- Świetnie! Tym razem zadziałało!
Natasza skinęła głową z uśmiechem:
- Wszystko, co niemożliwe, jest możliwe na tym świecie! Ale nie wolno moczyć pluskiew w toalecie!
Wojownicy wybuchnęli śmiechem i obnażyli perłowe zęby. Został tylko jeden uwolniony robot. A dyskoplan płonął i eksplodował w jego wnętrzu. I wyglądał przerażająco.
Zoya zauważyła:
- Ostatnia karta do zbicia nie jest kartą atutową!
Natasza zauważyła:
- Mamy problemy!
Wiktoria zapytała z uśmiechem:
- Jakie problemy?
Dziewczyna o niebieskich włosach odpowiedziała:
-Kable zniknęły!
Rudowłosa zachichotała w odpowiedzi:
- No, nie szkodzi, gumę jeszcze mamy!
Swietłana zachichotała:
- Guma do żucia? Czy to nie za dużo, żeby przenieść dobro na wszelkiego rodzaju roboty!
Wiktoria powiedziała ze śmiechem:
- Nie martw się, przeterminowane! Ani my, ani dzieci nie możemy tego już żuć!
Natasza, bez zbędnych ceregieli, włączyła taśmociąg i zaczęła podgrzewać zamrożoną gumę do żucia.
Niebieskowłosa dziewczyna ninja wykrzyknęła:
- Niespodzianka! Niespodzianka! Niech żyje niespodzianka!
A potem rozgrzana, różowa guma spadła na gigantycznego robota. Zaplątał się w nią jak pająk w bursztynie. Lekko drgnął, zaplątał się i zamarł.
Dziewczyny ninja krzyknęły chórem:
- Banzai!
Mówiąc wprost, to są wspaniałe piękności. Zdolne do walki z każdym przeciwnikiem.