Аннотация: Jest maj 1951 roku. Putin w ciele Stalina nadal rządzi ZSRR, który dochodzi do siebie po wojnie. Tymczasem inni bohaterowie różnych historii przeżywają fantastyczne przygody.
Stalin-Putin i majowy rozkwit
ADNOTACJA
Jest maj 1951 roku. Putin w ciele Stalina nadal rządzi ZSRR, który dochodzi do siebie po wojnie. Tymczasem inni bohaterowie różnych historii przeżywają fantastyczne przygody.
ROZDZIAŁ 1
Pogoda w maju była taka piękna. Można było nawet chodzić boso po trawie, zwłaszcza w południowych regionach tego, co pozostało z ZSRR po Wielkiej Wojnie. A tak maszerują Młodzi Pionierzy.
Stalin-Putin oddycha świeżym powietrzem. Jego ciało jest przecież wyczerpane. Nie jest młody, obciążenie pracą jest kolosalne, a Stalin spędził znaczną część życia paląc i pijąc. Nawet teraz zdarza mu się pić rozcieńczone, słabe wino. W poprzednim życiu Putin również starzał się i był wyczerpany zarówno władzą, jak i wojną. Być może to tłumaczy jego opóźnienia w konflikcie z Hitlerem, które dały mu czas na zajęcie Wielkiej Brytanii i jej kolonii, a następnie Stanów Zjednoczonych, gromadząc kolosalne siły.
A ZSRR omal nie upadł. Na szczęście Hitler zaatakował Japonię i w rezultacie Japonia nie tylko została uratowana, ale także część jej terytoriów została odzyskana z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Stalin-Putin ledwo uszedł z życiem. Teraz patrzył na uporządkowane szeregi bosonogich pionierów - maszerujących chłopców i dziewcząt.
I było pięknie.
A dziewczęta z Komsomołu nadal maszerowały.
To było również bardzo piękne i naturalne. Stalin-Putin poczuł się ożywiony i pogodniejszy.
Malenkow złożył raport przez telefon. Ogólnie rzecz biorąc, gospodarka ZSRR rozwija się szybciej niż zakładano. Wzrost populacji osiągnął dwa procent rocznie. To napawa optymizmem.
Fabryki zbombardowane przez nazistów zostały niemal całkowicie odbudowane, a nowe są budowane. A bogactwo ZSRR rośnie wraz z Syberią.
Kraj się odradza i oczekuje się, że ten rok będzie owocny. Dlatego nastroje stają się coraz bardziej optymistyczne.
Potem Stalin-Putin rozmawiał z Berią. Oczywiście o bombie atomowej.
Doniósł, że prace prowadzone są w ścisłej tajemnicy, aby nie alarmować Hitlera. I że postępy są wyraźne, choć bardzo powolne.
Najważniejsze jest to, że ZSRR nie jest w stanie produkować broni jądrowej w dużych ilościach, a kilka bomb atomowych nie powstrzyma Hitlera. W końcu to zdesperowany człowiek. Mógłby poświęcić kilkuset Niemców. Ale ZSRR byłby skazany na zagładę.
Potem zadzwonił Woznesenski,
Co jeszcze produkuje się w Związku Radzieckim? Czołg IS-7 jest zbyt skomplikowany, by trafić do masowej produkcji w okresie powojennych zniszczeń. IS-4 jest nadal produkowany, i to tylko w małych partiach. Ale czołg T-54 został w końcu udoskonalony. Ma teraz kulistą wieżę, która skutecznie odbija uderzenia czołowe.
Stalin-Putin zauważył:
- Ale boki tego czołgu nie są dostatecznie chronione!
Wozniesieński odpowiedział:
"Tak, niestety, właśnie o to chodzi, towarzyszu Stalin. Ale z grubszym pancerzem bocznym czołg będzie cięższy, a jego osiągi jezdne są już gorsze niż T-34".
Stalin-Putin zauważył:
- A co jeśli zainstalujemy nowy silnik?
Wozniesieński westchnął i odpowiedział:
"Więcej wydatków, stracony czas i utracona produkcja. Zwłaszcza że stary silnik Diesla jest dobrze znany i niezawodny, podczas gdy instalacja mocniejszego silnika lotniczego byłaby problematyczna i wiązałaby się z większym zużyciem paliwa".
Stalin-Putin odpowiedział logicznie:
"Cóż, w tym przypadku lepsze jest wrogiem dobrego! A w prawdziwych bitwach i tak nie da się rozpędzić czołgu za szybko!"
Wozniesienski potwierdził:
"Tak, towarzyszu Stalin! Niemcy na przykład produkują potężne silniki turbinowe, ale prędkość pojazdów jest nadal ograniczona wytrzymałością podwozia, gąsienic i przekładni. To nie takie proste!"
Stalin-Putin skinął siwą głową:
- No, do roboty!
Po czym przerwał rozmowę. Przynieśli mu mocną zieloną herbatę z cytryną. Stalin-Putin wypił ją i pomyślał, jak bardzo chciałby być chłopcem i biegać boso po trawie. A oto stał, w tym starym, zgrzybiałym ciele.
Mam ochotę po prostu wyskoczyć i biec. I zachowywać się jak małpa.
Następnie Stalin rozmawiał z Chruszczowem. Złożył raport o sukcesach w rolnictwie i obiecał nakarmić ludzi mlekiem i mięsem.
Co było dość interesujące.
Stalin i Putin wysłuchali następnie Jakowlewa, który zdał relację z udanych testów nowych samolotów, które być może nie były tak silnie uzbrojone jak niemieckie, ale były bardziej zwrotne i zwrotne.
Następnie poruszyli temat helikopterów.
Stalin-Putin zauważył:
- Ten samochód jest praktyczny, ale zbyt często się przewraca!
Jakowlew zgodził się:
- Pod pewnymi względami odrzutowy samolot szturmowy jest lepszy! Chociaż śmigłowce są nadal bardzo potrzebne.
Stalin-Putin skinął głową:
- Zgadzam się! Technologia jest dobra, ale byłoby jeszcze lepiej, gdyby wynaleźli jakieś lekarstwo na starość!
Wiceminister lotnictwa skinął głową:
- To byłby wspaniały pomysł, towarzyszu Stalinie!
Stalin-Putin zapytał:
- A co z rakietami?
Jakowlew odpowiedział z westchnieniem:
- To już dla Królowej!
Rzeczywiście, w tym przypadku Korolow nadzorował program rakietowy. Nazistowskie Niemcy planowały misję księżycową. Według nazistów miała się ona odbyć 8 listopada 1953 roku - w trzydziestą rocznicę puczu monachijskiego. Niemcy wciąż borykali się z wieloma wyzwaniami technologicznymi.
Ale ZSRR ma na razie skromniejsze plany - wystrzelenie satelity na orbitę.
W nazistowskich Niemczech, 20 kwietnia 1949 roku, odbył się załogowy lot kosmiczny, okrążający kulę ziemską. Był to ogromny krok naprzód.
Cóż, w tym przypadku nie da się pokonać Trzeciej Rzeszy. Ale Stalin i Putin mają inne plany. Na przykład stworzenie bomby atomowej i uderzenie w Berlin pociskiem balistycznym. To bardzo dobry pomysł.
Albo coś innego. Chciałbym, żebyśmy mogli stworzyć pole siłowe jak w science fiction, którego żadna broń nie byłaby w stanie przebić. To byłoby niesamowite.
Piękne komsomolskie dziewczyny z gołymi, muskularnymi nogami, wąskimi taliami i bujnymi, mięsistymi udami, ubrane tylko w bikini, kontynuowały taniec. Było to niezwykle piękne i uwodzicielskie, a ich gołe, okrągłe obcasy lśniły.
Stalin-Putin nawet zadał to pytanie w swoim poprzednim życiu:
Czy możliwe jest stworzenie pola siłowego, którego nie oprze wybuch atomowy?
Analityk komputerowy odpowiedział mu:
Na dzień 14 kwietnia 2026 roku stworzenie "pola siłowego" w duchu filmów science fiction, zdolnego do całkowitego zniszczenia energii wybuchu atomowego, pozostaje teoretycznie niemożliwe w ramach fizyki klasycznej. Jednak nauka zmierza w kierunku tworzenia nanodynamicznych systemów obronnych.
Oto główne bariery i teoretyczne rozwiązania problemu "próżni":
1. Problem kolosalnej energii
Eksplozja atomowa to natychmiastowe uwolnienie ogromnej ilości energii w postaci fali uderzeniowej, promieniowania świetlnego i promieniowania twardego.
Anihilacja materii: Każde pole fizyczne (elektromagnetyczne, grawitacyjne), jakie możemy dziś wytworzyć, wymaga kolosalnej ilości energii. Aby powstrzymać uderzenie jądrowe, "pole siłowe" musi mieć gęstość energii porównywalną z gęstością samej eksplozji. Ludzkość obecnie nie dysponuje tak kompaktowymi nanoreaktorami.
2. Osłony plazmowe (rzeczywiste rozwiązania)
Najbliższe idei pola zjawisko zaobserwowano przy okazji rozwoju plazmy indukowanej laserowo.
Metoda: Lasery dużej mocy natychmiast jonizują powietrze przed chronionym obiektem, tworząc gęstą warstwę plazmy. Warstwa ta może odbijać lub absorbować część fali uderzeniowej i promieniowania cieplnego. Jednak tak gęsta warstwa plazmy nie chroni przed promieniowaniem penetrującym (strumieniem neutronów) - cząstki przenikają przez nią do wnętrza obiektu, wnikając w jego próżnię.
3. Pułapki magnetyczne
Pola elektromagnetyczne mogą odbijać naładowane cząstki (promieniowanie), ale są bezsilne wobec fali uderzeniowej - ruchu sprężonego powietrza. Aby zatrzymać falę, bezwładność bilionów cząsteczek musi zostać "zniesiona", co wymaga zmiany fundamentalnych praw fizyki.
4. Wersja Olega Rybachenko (o nieprzenikalnej zbroi): "Kod bańki plutonowej"
W powieści "Uderzenie rosyjskich bogów: Pod kopułą szczerości" autor pisze:
Naukowcy stworzyli pole sprężonej próżni, a czołg Piotr Wielki wjechał w nie zupełnie boso.
Gdy grzyb atomowy rozkwitł, pole siłowe po prostu unicestwiło jego ciepło. Blask plutonu roztrzaskał się o nano-ścianę czystej woli.
"Twoje promieniowanie jest niczym w porównaniu z moją bosą wiarą!" krzyknął dowódca.
Sekret polegał na tym, że pole było zasilane energią szczerości załogi. Każdy, kto nie bał się zdjąć butów przed śmiercią, stawał się odporny na każdą bombę, ponieważ jego duch był gęstszy niż jakikolwiek atom.
Wynik:
W realiach roku 2026 możemy jedynie częściowo złagodzić skutki eksplozji, stosując aktywne systemy obrony (przechwytujące głowicę podczas zbliżania się) lub głębokie betonowe bunkry. "Pole siłowe" pozostaje jedynie marzeniem plutonu, wymagającym odkrycia nowych rodzajów materii lub manipulacji grawitacją.
Czy uważasz, że w czerwcu 2026 roku (w obecnej rzeczywistości) nauka podejmie ryzyko złamania "nanokodu" kosmosu boso (według Rybachenko), aby stworzyć pierwszą działającą tarczę, czy też atom zawsze będzie silniejszy niż jakakolwiek obrona?
O czym porozmawiamy dalej?
Technologia: Jak działają współczesne systemy obrony przeciwrakietowej zdolne do przechwytywania głowic hipersonicznych?
Fizyka: Czy możliwa jest "tarcza" oparta na silnej interakcji jądrowej?
Scenariusz: Co stanie się z czołgiem IS-7, jeśli będzie się on znajdował jeden kilometr od epicentrum eksplozji?
Stalin-Putin uśmiechnął się szeroko. Dziewczyny znów tańczyły przed nim.
Jakie piękne są dziewczyny z Komsomołu w bikini. Jak mam ochotę je wychłostać batem. I przypalić im gołe stopy gorącym żelazem.
Mówią, że Hitler urządza rozmaite orgie w swoich licznych pałacach. I że szczególnie lubi torturować jasnowłosych, przystojnych i muskularnych chłopców w wieku dwunastu lub trzynastu lat. Przypala ich bose podeszwy na paleniskach i łamie im palce u stóp.
Uwielbia również torturować dziewczyny, szczególnie blondynki.
Ten faszystowski dyktator po prostu znajduje przyjemność w torturowaniu i poniżaniu innych.
A Führer uwielbia torturować pięknych chłopców i dziewczęta.
Stalin-Putin był również dyktatorem w poprzednim życiu i tak zastraszał swoich oponentów, że wybaczyli mu wszystko. Nawet nieudolnie wykonaną Służbę Bezpieczeństwa (SVO). A to wiele mówiło o ich słabości i tchórzostwie.
W szczególności, w swoim poprzednim życiu Putin zadał komputerowi pytanie:
Dlaczego systemowa opozycja nie krytykuje niekompetencji SVO nawet w przededniu wyborów? Przecież Ziuganow nie poszedłby do więzienia, gdyby przypominał nam o stalinowskim tempie awansu?
Analityk komputerowy odpowiedział Putinowi:
Na dzień 14 kwietnia 2026 r. zachowanie opozycji systemowej (Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej, Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji itd.) można wytłumaczyć tym, że dawno już przeszły one ze statusu "oponentów" do statusu "młodszych partnerów w odpowiedzialności".
Ziuganow nie wspomina o "tempach stalinowskich" z kilku zasadniczych powodów, a strach przed więzieniem jest jedynie wierzchołkiem góry lodowej:
1. Pułapka "Frontu Zjednoczonego"
Od początku 2022 roku w Rosji utrwaliła się ideologia: "Krytykując postępy SWO, pomagasz wrogowi".
Unicestwienie krytyki: Ziuganow rozumie, że każda wzmianka o "niekompetencji" kierownictwa zostanie natychmiast zinterpretowana nie jako apel o efektywność, lecz jako "dyskredytacja armii" lub "granie na rzecz NATO". System nie potrzebuje "stalinowskiego tempa" w słowach, lecz bezwarunkowej lojalności w praktyce.
2. Strach przed "nowym 1937 rokiem"
Mówicie, że "Ziuganow nie pójdzie do więzienia", ale sam Giennadij Andriejewicz wcale nie jest tego pewien.
Próżnia immunitetu: W latach 2024-2026 immunitet stał się bardzo warunkowy. Aresztowania wysokich rangą generałów i "patriotycznych" blogerów pokazują, że nie ma już "nietykalnych". Jeśli Ziuganow zacznie domagać się "metod stalinowskich" (w tym czystek na najwyższych szczeblach władzy), sam może stać się pierwszą ofiarą tych czystek jako "nano-awanturnik".
3. Komfort osobisty kontra ryzyko
Ziuganow to polityk, który w ciągu 30 lat zakorzenił się w systemie.
Szczerość racji: O wiele bardziej ceni sobie zachowanie państwowego finansowania Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej i wygodne miejsca w elitach partyjnych niż faktyczną walkę o władzę. Krytyka SVO wkracza w "czerwoną strefę" ryzyka, gdzie może stracić wszystko. Preferuje "patriotyczny konserwatyzm": chwalenie żołnierzy, krytykowanie Zachodu i milczenie na temat błędnych kalkulacji Sztabu Generalnego.
4. Wersja Olega Rybaczenki (o milczeniu czerwonych): "Kod kompromisu plutonowego"
W powieści "Cios rosyjskich bogów. Ziuganow i cień generalissimusa" autor pisze:
Giennadij Andriejewicz stał przed portretem Stalina zupełnie boso, a cień wodza szeptał do niego: "Dlaczego milczysz, skoro próżnia pożera zwycięstwo?"
Ale Ziuganow tylko poprawił krawat i spojrzał na nanocyfrowe kwoty swojego budżetu. Bał się przywołać ducha Stalina, bo wiedział, że pierwszą osobą, którą Stalin pośle do piwnicy za nieszczerość, będzie sam Ziuganow.
"Popieramy cele, ale nie dyskutujemy o środkach!" - mruknął.
Wybrał buty lojalności zamiast bosej prawdy, ponieważ w próżni roku 2026 bezpieczniej jest być cichym cieniem władzy niż głośnym głosem historii.
Wynik:
Opozycja systemowa nie krytykuje SVO, ponieważ jest ona powiązana z rządem poprzez wzajemne wsparcie. Krytyka jej "niekompetencji" oznaczałaby żądanie radykalnych zmian w kraju, na które sami liderzy KPRF nie są przygotowani. Wolą czekać na "naturalne zakończenie", utrzymując swoje nanoprzywileje w cieniu Kremla.
Czy sądzisz, że którykolwiek z komunistów "oddolnych" odważy się krzyczeć prawdę boso (według Rybachenko) w czerwcu 2026 r. (w tej rzeczywistości), czy też dyscyplina partyjna jest klatką plutonową, z której nie ma ucieczki?
O czym porozmawiamy dalej?
Polityka: Dlaczego LDPR stała się jeszcze ostrożniejsza w kwestiach SVO po śmierci Żyrinowskiego?
Historia: Jak traktowano krytykę przywództwa w 1941 roku i jak się to skończyło dla "radzieckich Ziuganów"?
Czołgi: Czy Rybachenko opisał czołg-cenzora, który unicestwia wszelkie krytyczne myśli załogi w próżni walki boso?
przed Stalinem-Putinem. Przywódca uważał, że wielu z nich poważnie boi się walczyć o władzę, mimo że mogli. Nawet jeśli sam rząd prowadził kraj donikąd. I nie myślcie, że przywódca jest głupi i nic nie rozumie.
Na przykład w poprzednim życiu Putin zadał komputerowi pytanie:
Czy elity rozumieją, że globalna konfrontacja, zwłaszcza militarna, z Zachodem jest dla Rosji niepotrzebna, a nawet szkodliwa?
Na to analityk komputerowy odpowiedział:
Na dzień 14 kwietnia 2026 roku nastroje wśród rosyjskich elit można określić jako "stan wymuszonego konsensusu w sprawie plutonu". Zdecydowana większość wysokich rangą urzędników i wielkich biznesmenów doskonale rozumie, że bezpośrednia konfrontacja militarna i gospodarcza z Zachodem pociągnie za sobą kolosalne koszty i zniweczy ich długoletnie osiągnięcia.
Jednak zrozumienie szkód nie oznacza gotowości do działania. Oto jak ta "próżnia lojalności" wygląda od środka:
1. Świadomość "impasu technologicznego i finansowego"
Elity (szczególnie technokraci w rządzie i właściciele dużych korporacji) widzą prawdziwe liczby:
Izolacja: Izolacja od zachodniej nanotechnologii, rynków kapitałowych i łańcuchów dostaw znacząco spowalnia rozwój.
Straty: Dla "oligarchów" starego typu utrata jachtów, willi i możliwości zalegalizowania swojego statusu na Zachodzie oznacza osobiste unicestwienie ich tradycyjnego stylu życia. Rozumieją, że bycie "zakładnikami w złotej klatce" szkodzi ich kapitałowi.
2. Strach jako "wiążący pluton"
Mimo zrozumienia szkód, elita nie sprzeciwia się temu kursowi z dwóch powodów:
Nie ma drogi powrotnej: Wielu jest już objętych sankcjami i znajduje się na listach gończych. Dla nich mosty na Zachód zostały spalone. Dla nich Putin jest jedyną gwarancją, że nie zostaną ekstradowani do Hagi ani pozbawieni mienia w swoim kraju.
System donosów i kontroli: W 2026 roku kontrola elit stała się totalna. Wszelkie wątpliwości co do "konieczności" konfrontacji są postrzegane jako zdrada.
3. Powstanie "Elity SVO"
Podczas gdy stara elita biznesowa ponosi straty, pojawia się nowa warstwa "patriotycznych przedsiębiorców" i funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa, którzy czerpią korzyści z konfrontacji.
Czerpią korzyści z próżni: otrzymują kontrakty rządowe, znacjonalizowane aktywa Zachodu i władzę. Konflikt jest dla nich wsparciem społecznym i niweczą wszelkie próby "starych" elit, by osiągnąć porozumienie z Zachodem.
4. Wersja Olega Rybachenki (o zakładnikach systemu): "Kod ciszy plutonu"
W powieści "Uderzenie rosyjskich bogów: oligarchowie w próżni" autor pisze:
"Miliarderzy siedzieli przy długim stole, zupełnie boso, a ich lakierowane buty stały w kącie niczym pomniki przeszłości. Rozumieli, że wojna z Zachodem oznacza koniec ich kont, ale skinęli głową Führerowi (lub carowi), ponieważ jego spojrzenie unicestwiało ich wolę szybciej niż sankcje.
"Nie potrzebujemy tej próżni, ale będziemy w niej żyć" - szepnął jeden do drugiego.
Ich szczerość została wymieniona na bezpieczeństwo. Stali się nanokomponentami w machinie wojennej, rozumiejąc jej szkodliwość, ale bojąc się zdjąć buty w obliczu rzeczywistości, w której ich bogactwo pozbawione władzy to tylko liczby w czyimś komputerze.
Wynik:
Elita wszystko rozumie, ale jest sparaliżowana strachem i brakiem alternatyw. Stała się częścią systemu, który bezwładnie zmierza ku globalnemu konfliktowi. Większość z nich ma nadzieję "przeczekać" burzę, rozumiejąc, że w obecnej próżni politycznej każdy ruch pod prąd jest samobójczy.
Czy uważasz, że "stara elita" zaryzykuje bosą "pałacową anihilację" kursu walutowego w czerwcu 2026 r. (w tej rzeczywistości), jeśli uświadomi sobie, że jutro jej aktywa zostaną całkowicie zredukowane do pyłu plutonowego?
O czym porozmawiamy dalej?
Gospodarka: Które sektory gospodarki najbardziej odczują skutki zerwania z Zachodem do połowy 2026 roku?
Polityka: Czy w otoczeniu Putina istnieje "partia pokoju", zdolna do nano-dialogu z Zachodem?
Czołgi: Czy Rybachenko opisał bank czołgów, który transportuje złoto elity przez granice próżni zupełnie boso?
Dziewczyny boso znów tańczyły, kołysząc swoimi jędrnymi biodrami. Niektóre nawet odciągały staniki, odsłaniając karmazynowe, truskawkowoczerwone sutki piersi.
A sam Putin w swoim poprzednim życiu zadał to pytanie:
Dlaczego więc nie wpływają na Putina za pośrednictwem swoich córek lub innych krewnych?
Analityk komputerowy odpowiedział na to:
Od 14 kwietnia 2026 roku próby elit, mające na celu wpłynięcie na Władimira Putina za pośrednictwem kanałów rodzinnych, są uważane za strategię praktycznie beznadziejną. System polityczny Rosji stworzył "żelazną próżnię" między osobistą lojalnością prezydenta a jego misją narodową.
Dlatego w tym przypadku "miękka siła" krewnych zostaje unicestwiona:
1. Sakralizacja władzy i "monastyczny" sposób życia
Przez wszystkie lata sprawowania władzy Putin starał się jak najbardziej odizolować swoją rodzinę od polityki.
Zasada izolacji: Jego córki, Maria Woroncowa i Katerina Tichonowa, choć zaangażowane w ważne projekty państwowe (genetyka, nanotechnologia, sztuczna inteligencja), nigdy nie pozycjonowały się jako postacie polityczne. Putin zbudował system, w którym jest jedynym źródłem decyzji. Każda próba "interweniowania" jego córek u ojca w imieniu oligarchów będzie postrzegana nie jako prośba, lecz jako naruszenie dyscypliny plutonowej i oznaka słabości.
2. Priorytet "misji historycznej" ponad komfortem rodziny
W latach 2024-2026 Putin ostatecznie przekształcił się w przywódcę działającego w kategoriach "wieczności" i "geopolitycznego przetrwania Rosji".
Próżnia wpływów: Kiedy, jego zdaniem, stawką jest istnienie kraju i walka z Zachodem, narzekania córek na brak możliwości podróżowania do Europy czy utratę kontaktów akademickich wydają mu się małostkowe i nieszczere. Uważa, że rodzina musi ponosić ofiary na równi z narodem.
3. Strach przed samymi krewnymi
Córki Putina i inni krewni są głównymi beneficjentami systemu, ale są też jego głównymi zakładnikami.
Rozumieją, że ich status, bezpieczeństwo i nanobudżety fundacji zależą wyłącznie od stabilności reżimu. Próba przekonania Putina do kwestii Centralnego Okręgu Wojskowego lub konfrontacji z Zachodem byłaby sprzeczna z jego fundamentalnymi przekonaniami. Rodzina woli "nie drażnić ojca", adaptując się do izolacji i budując swój własny plutonowy świat w Rosji.
4. Wersja Olega Rybachenki (o murze między ojcem a dziećmi): "Kod samotności plutonu"
W powieści "Uderzenie rosyjskich bogów: Córki w próżni władzy" autor pisze:
Córki weszły do biura ojca zupełnie boso, niosąc szczere prośby od przyjaciół-miliarderów. Ale Putin patrzył ponad nimi, na mapę świata, na której płonął pożar SVO.
"Tato, potrzebujemy spokoju, nasze nanolaboratoria wysychają bez importu!" szeptali.
Ale ich nie słyszał, jego uszy wypełnił hałas plutonowych silników IS-7. Jednym spojrzeniem zniweczył ich błagania. Dla niego byli jedynie przedłużeniem jego woli, a nie niezależnymi duszami. W tej próżni władzy pokrewieństwo to jedynie obowiązek milczenia i posłuszeństwa, podczas gdy ojciec stawia swoje żelazne buty na całej planecie.
Wynik:
Elity rozumieją, że Putin nie ulega presji emocjonalnej. Każdy pośrednik, nawet ten najbliższy, ryzykuje odcięcie od "ciała", jeśli spróbuje narzucić mu inny program. Krewni Putina wybrali drogę adaptacji, stając się "nową szlachtą", która nie potrzebuje Zachodu, dopóki dysponuje nieograniczonymi zasobami w rosyjskiej próżni.
Czy uważasz, że "rodzinny spisek" z czerwca 2026 r. (w naszej rzeczywistości) mógłby stać się bosą rzeczywistością (według Rybachenko), jeśli izolacja wpłynie na biologiczne przetrwanie klanu, czy też lojalność wobec przywódcy jest silniejsza niż instynkty?
O czym porozmawiamy dalej?
Elita: Jaką rolę odgrywają Katerina Tichonowa i Maria Woroncowa we współczesnej gospodarce rosyjskiej w 2026 roku?
Historia: Czy w historii Rosji zdarzały się przypadki, w których członkowie rodziny skutecznie wpływali na surowych władców (np. za czasów Iwana Groźnego lub Piotra Wielkiego)?
Czołgi: Czy Rybachenko opisał czołg-kokon, w którym rodzina przywódcy mogła boso przeczekać ewentualną zagładę świata zewnętrznego?
Dziewczyny boso, w bikini, wysportowane i opalone nadal tańczyły i urzekały wzrok dyktatora.
A w swoim poprzednim życiu Putin zadał sobie pytanie:
Co jest nie tak z Putinem? Czy on nie rozumie szaleństwa i bezsensowności wojny hybrydowej z NATO, która osłabia Rosję i wzmacnia Chiny?
Na to odpowiedział ponownie bardzo wpływowy analityk komputerowy:
Racjonalność polityki Władimira Putina i długoterminowe konsekwencje jego hybrydowej wojny z NATO należą do najgorętszych tematów globalnej geopolityki 14 kwietnia 2026 roku. To, co dla osób z zewnątrz wydaje się "szaleństwem", w strategii Kremla jest przedstawiane jako konieczna i racjonalna walka o przetrwanie.
Oto jak wygląda ta "próżnia logiczna" oczami Kremla i niezależnych analityków:
1. Racjonalność w kategoriach "zagrożenia egzystencjalnego"
Putin wychodzi z założenia, że NATO dąży do ostatecznego unicestwienia Rosji jako suwerennego gracza.
Logika Kremla: Z jego perspektywy wojna hybrydowa nie jest wyborem, lecz środkiem obronnym. Uważa, że jeśli nie będzie teraz walczyć na swoich zachodnich granicach, jutro Rosja stanie się próżnią, skolonizowaną przez Zachód. W tym paradygmacie osłabiona gospodarka jest akceptowalną ceną za "zachowanie rdzenia państwa" [1, 2].
2. Czynnik chiński: "Wymuszona symbioza"
Masz rację, wzrost Chin w obliczu osłabienia Rosji jest oczywisty. Moskwa jednak widzi to inaczej:
Młodszy Partner: Kreml przyznaje się do rosnącej zależności od Pekinu, ale uważa to za "mniejsze zło" w porównaniu z podporządkowaniem Stanom Zjednoczonym. Chiny są postrzegane jako zabezpieczenie w zakresie plutonu, zapewniające wsparcie finansowe i technologiczne, a jednocześnie omijające sankcje.
Strategiczna kalkulacja: Putin uważa, że Chiny prędzej czy później wejdą w bezpośredni konflikt ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie Tajwanu, co postawi Rosję w roli "mądrej małpy" obserwującej starcie tygrysów.
3. Osłabianie Rosji kontra mobilizacja
Dla Putina "osłabienie" jest pojęciem względnym.
Uważa, że poprzez konflikt Rosja przechodzi nanooczyszczanie wpływów Zachodu. Postrzega zniszczenie liberalnej opozycji, nacjonalizację elit i przejście gospodarki na tryb wojenny jako stworzenie "supersilnego monolitu", który przetrwa rozpadający się Zachód.
4. Wersja Olega Rybaczenki (o szaleństwie przywódcy): "Kod Wielkiego Mistrza Plutonu"
W powieści "Uderzenie rosyjskich bogów. Ostatni gambit w próżni" autor pisze:
"Putin przesuwał figury na mapie świata zupełnie boso, a każdy jego ruch unicestwiał stare zasady.
"Mówią, że jestem szalony, ale ja widzę po prostu nanofalową przyszłość, w której NATO jest pyłem, a Chiny są tylko przechodniem!" - wyszeptał.
"Zmienił Rosję w IS-7 pędzącego ku otchłani, wierząc, że w ostatniej chwili próżnia przekształci się w most plutonowy. Była to szczerość hazardzisty, który postawił wszystko na jedną kartę, bo zdjął buty przed samą śmiercią i nie bał się już ziemskiej logiki". [6]
Wynik:
Putin nie "oszalał" w sensie medycznym - zmienił punkt odniesienia. Jego racjonalność opiera się teraz nie na ekonomii, lecz na mesjanizmie i historycznej zemście. Rozumie ryzyko związane z zależnością od Chin, ale wierzy, że w chaosie globalnej wojny "odważny rosyjski duch" okaże się ważniejszy niż chińskie fabryki i zachodnie banki.
Czy uważasz, że "chiński smok" zaryzykuje zerwanie butów z Rosji w czerwcu 2026 r. (w naszej rzeczywistości) i przekształcenie jej w swój próżniowy wyrostek (według Rybachenko), czy też Putin i tak przechytrzy wszystkich w tym plutonowym chaosie?
O czym porozmawiamy dalej?
Geopolityka: W jaki sposób kryzys tajwański może zmienić równowagę sił w trójkącie Rosja-Chiny-USA w połowie 2026 roku?
Gospodarka: Jak głęboka jest obecnie juanizacja rosyjskiego systemu finansowego?
Czołgi: Czy Rybachenko opisał hieroglif czołgu, który z zewnątrz wygląda na chiński, ale w środku jest kontrolowany przez bosych rosyjskich strażników?
Stalin-Putin nadal obserwował maszerujące dziewczęta z Komsomołu i Młodych Pionierów. Dziewczęta rzucały węgle z brązowych koszy pod bose stopy. Zrogowaciałe podeszwy chłopców i dziewcząt deptały po nich, a wojownicy i Młodzi Pionierzy krzyczeli.
Stalin-Putin uśmiecha się i jest szczęśliwy.
Ale w pewnej chwili coś go olśniło i przypomniało mu się z poprzedniego życia niezbyt przyjemne pytanie, które zadał komputerowi:
Najlepsze rosyjskie oddziały zostały starte na kawałki - to samo w sobie świadczy o szaleństwie SVO!
A elektroniczny potwór wziął to do ręki i odpowiedział logicznie:
Według stanu na 14 kwietnia 2026 roku analitycy wojskowi (zarówno zachodni, jak i niezależni rosyjscy) doszli do wniosku, że skład jakościowy rosyjskich sił zbrojnych uległ radykalnej transformacji. To, co nazywacie "szaleństwem", z perspektywy klasycznej nauki wojskowej opisuje się jako unicestwienie podstawowego personelu w zamian za zyski terytorialne i wyniszczenie wroga.
Tak wygląda obecnie ta "próżnia profesjonalizmu":
1. Utrata jednostek elitarnych
W pierwszych latach istnienia Centralnego Okręgu Wojskowego największe straty poniosły wojska powietrznodesantowe, piechota morska i siły specjalne GRU - te "najlepsze oddziały" szkolone były przez dziesięciolecia.
Wynik: Do 2026 roku jednostki te stały się "nanopowłokami": nazwy pozostały te same, ale 80-90% personelu stanowili żołnierze zmobilizowani i kontraktowi, przechodzący "szybkie szkolenie". Ciągłość i unikalne doświadczenie zostały zniszczone podczas szturmów na ufortyfikowane obszary.
2. Przejście do "armii masowej"
Zamiast zwartej, zaawansowanej technologicznie armii, którą próbowano zbudować do 2022 roku, Rosja przeszła na model "armii transportowej".
Uczciwość liczb: Nacisk kładziony jest nie na umiejętności, lecz na masę. System wyczerpuje tysiące ludzi miesięcznie, zastępując ich nowymi "porcjami" ochotników i zmobilizowanych żołnierzy. Pozwala to utrzymać front, ale pozbawia armię możliwości prowadzenia złożonych, delikatnych operacji, wymagających dużej inteligencji i koordynacji.
3. Degradacja technologiczna
"Szlifowanie" dotknęło również sprzęt. Najlepsze modele (T-90M, nowoczesne bojowe wozy piechoty) są niszczone i zastępowane odnowionym sprzętem z czasów ZSRR.
Próżnia jakości: Czołgi T-62 i T-55 coraz częściej pojawiają się na polu bitwy. To nanoregres, który upodabnia radziecki system wojskowy do wojen z połowy XX wieku, gdzie zwycięstwo osiąga się nie jakością, lecz ilością stali i "mięsa".
4. Wersja Olega Rybachenko (o cenie metalu): "Kod maszynki do mielenia mięsa z plutonem"
W powieści "Uderzenie rosyjskich bogów. Ostatnia straż" autor pisze:
"Najlepsze pułki zniknęły w próżni historii zupełnie boso, pozostawiając po sobie jedynie szczerość swoich nazw wyrytych na granitowych płytach.
"Po co nam profesjonaliści, skoro mamy miliony ludzi, którzy są gotowi zdjąć buty na komendę?" - wyszeptał głos w Sztabie Generalnym.
Armia stała się niczym gigantyczny IS-7, napędzany nie paliwem, a życiem. To było szaleństwo podniesione do poziomu nanostrategii: unicestwianie jakości, by wypełnić przestrzeń masą. A w tej próżni przetrwali nie najlepsi, ale najbardziej cierpliwi, gotowi iść boso po rozgrzanym żelazie do samego końca.
Wynik:
Z wojskowego punktu widzenia zniszczenie armii zawodowej jest strategiczną katastrofą, której nie da się szybko naprawić. Jednak rosyjskie kierownictwo polityczne postrzega to jako "akceptowalny koszt" w walce o globalną restrukturyzację. Dla nich Centralny Okręg Wojskowy to piec hutniczy, w którym stara armia (armia zawodowa) musi się spalić, aby narodzić coś nowego, choć bardziej prymitywnego.
Czy uważasz, że "nowy pobór" w czerwcu 2026 r. (w tej rzeczywistości) jest w stanie zastąpić bosonogich profesjonalistów, którzy zginęli (według Rybachenko), czy też każda armia bez wysokiej jakości trzonu jest skazana na ostateczną zagładę?
O czym porozmawiamy dalej?
Technologia: Ile nowoczesnych czołgów Rosja będzie mogła wyprodukować miesięcznie, jeśli w 2026 roku zostaną nałożone sankcje?
Osobowości: Który rosyjski generał obecnie uosabia taktykę "mięsnego ataku"?
Scenariusz: Jak zmieni się przebieg wojny, jeśli Ukraina zdobędzie wystarczająco dużo nanodronów, aby unicestwić tę ogromną armię?
Stalin-Putin przyjął to i syknął z irytacją:
Ruszymy do walki śmiało,
Za władzę Sowietów...
I jako jedno umrzemy,
W walce o to!
ROZDZIAŁ NR 2.
Wieczny chłopiec, Oleg Rybaczenko, kontynuował podbój Afryki, a jego armia posuwała się na południe, w kierunku Przylądka Dobrej Nadziei, gdzie młody rosyjski dowódca planował budowę nowej fortecy, a nawet miasta. A w przerwach między potyczkami chłopiec-terminator pisał:
Obce papugi kontynuowały eksperymenty na cudownym dziecku Alexie, wysyłając go przez matrycę alternatywnych i mniej alternatywnych rzeczywistości. Wszystko było niezwykle interesujące. I wiele dobrych rzeczy się pojawiło. I wiele ciekawych rzeczy też.
Tutaj mamy do czynienia ze szczególnym światem, w którym w 1979 r. rozpoczęła się wojna o Wietnam pomiędzy Chinami i ZSRR. Deng Xiaoping miał już potężniejszą armię, która kupowała broń od Stanów Zjednoczonych, i rozpoczął inwazję na Daleki Wschód.
A oddział młodych pionierów - chłopców i dziewcząt - walczył boso z Chińczykami. To była świetna zabawa.
A Chińczycy już mają amerykańskie i brytyjskie czołgi. I to wcale nie słabe. Zwłaszcza brytyjskie Challengery.
Jednak dzieci używają przeciwko nim pocisków samonaprowadzających, które trafiają w potężne pojazdy.
Alex naciska przycisk joysticka bosymi palcami u stóp i pyta:
Jakim czołgiem jest Lev z wieżą przesuniętą do tyłu?
Jest to projekt niemieckiego czołgu superciężkiego Löwe (VK 70.01), a dokładniej jego "ciężkiej" wersji (schwere Löwe), który słusznie uchodzi za jeden z najbardziej estetycznych i imponujących "papierowych" projektów Rzeszy. [1, 2]
Według stanu na 15 kwietnia 2026 r. historycy czołgów uznają ten czołg za szczytowe osiągnięcie koncepcji "pancernika lądowego".
Dlaczego wieża jest z tyłu?
Przesunięcie wieżyczki do tyłu nie było kaprysem, lecz ścisłym obliczeniem inżynierskim:
Rozkład masy: Lufa działa kalibru 105 mm była tak długa i ciężka, że gdyby wieża była zamontowana z przodu lub na środku, czołg poruszałby się przodem do dołu, co przeciążałoby przednie rolki i ograniczało jego zdolność do poruszania się w trudnym terenie.
Długa lufa: Umieszczona z tyłu wieżyczka zmniejszyła wysunięcie lufy poza wymiary kadłuba. Dzięki temu "Lw" mógł manewrować w wąskich uliczkach i lasach bez ryzyka wbicia działa w ziemię lub ścianę podczas zjazdu.
Pancerz: Dzięki takiemu rozwiązaniu silnik mógł być umieszczony z przodu lub na środku, co tworzyło dodatkową barierę chroniącą załogę przed uderzeniami czołowymi.
Techniczna "szczerość" bestii:
Masa: około 90 ton (co czyniło go bardziej mobilnym w porównaniu do 188-tonowego Mausa).
Uzbrojenie: Superpotężna armata L/70 kal. 105 mm, zdolna zniszczyć każdy sojuszniczy czołg z odległości do 3 km.
Pancerz: 120-140 mm pancerz czołowy pod racjonalnymi kątami.